Inflacja w Polsce – przewidywania na 2020 roku

gear-384743_1920

Nie tak dawno Narodowy Bank Polski przyznał się do błędu, uznając, że dotychczasowe spekulacje dotyczące inflacji w Polsce nie były słuszne. Jak się okazuje – PKB będzie wyglądać nieco inaczej, niż mogliśmy się tego spodziewać, a inflacja wyniesie dużo więcej niż założono pod koniec 2019 roku.

Co to oznacza w praktyce i jak mają się do tego ceny mięsa, czy wyższe ceny za prąd czy wywóz śmieci? Czego możemy się spodziewać w najbliższych miesiącach i czy analiza pierwszego kwartału pokazuje pewną tendencję w naszym kraju?

Inflacja Polska: co przyniesie nam 2020 rok?

Wstępne założenia mówiły o tym, jakby inflacja w 2020 roku wynieść miała około 3,4 procent. Życie jednakże szybko zweryfikowało te przewidywania, a wstępne prognozy i analiza pierwszego kwartału pozwala sądzić, że inflacja wynieść może nawet 4 procent. Analitycy przyglądają się tym spekulacjom z niezwykłą starannością i jasno stwierdzają, że tak wysokie liczby odbiją się na portfelu Polaków.

Wzrost to wynik kilku czynników. Po pierwsze – nadejdą zauważalne zmiany w kosztach żywności – głównie mięsa. Po drugie – nadal zauważyć można wysoką dynamikę cen usług i falę podwyżek cen regulowanych. Tu wyróżnić należy wzrost cen za energię i usługę wywozu śmieci. Po trzecie – wzrośnie akcyza na alkohol i tytoń. Jak pokazują analitycy, te trzy czynniki podniosą dynamikę CPI powyżej 3 procent.

Te wstępne statystyki pozwalają sądzić, że już w połowie roku inflacja przekroczy 3.5 procent, dając pod koniec wynik zbliżony do 4 procent.

Co to oznacza?

Mówiąc najprościej: wzrost ceny energii przełoży się na wyższe ceny towarów konsumpcyjnych. Na pierwszym miejscu wymienia się żywność. Tendencję tą zauważyć możemy zwłaszcza po obecnej sytuacji na świecie, wywołanej pandemią korona-wirusa.

Co więcej, spekulacje dotyczące zatrzymania się inflacji w okolicach sierpnia są w tym momencie bezpodstawne i mogą skutkować jeszcze większym wzrostem pod koniec roku.

Dla Polaków jest to nie lada powód do zmartwień. Analizując inflacja w Polsce wykres, nietrudno zorientować się, że tak zauważalne zmiany odbiją się na naszym portfelu. Niewątpliwie największym problemem będzie cena mięsa. Jak pokazuje Amerykański Departament Rolnictwa, spadek chińskiej produkcji wieprzowiny o 40 procent, wpłynie na łączne, globalne ceny. Załamanie zbiorów w Indiach i Tajlandii pozwala podejrzewać, że spotkamy się także z ryzykiem niedoboru cukru. Podobny problem ma miejsce w produkcji zbóż na terenie SSA i Argentyny. Efekt? Podwyżka cen za podstawowe produkty o nawet 3.8 procent (średnio). A to będzie miało miejsce tylko w 2020 roku, zakładając, że problem korona-wirusa zostanie zażegnany jak najszybciej.

A może by tak… inwestycja w złoto?

Złoto uważane było za gwarant stabilnej gospodarki, aż do I wojny światowej. Dziś kojarzone jest jako swoisty rodzaj inwestycji, który może wpłynąć na inflację w naszym kraju. Czyżby? Wartość złota jest dość stabilna, bez względu na to jak wygląda sytuacja w kraju. Jego wycena opiera się głównie na kursie amerykańskiego dolara, a nie na polskich złotówkach. Co więcej, sztabki spienięża się niezwykle szybko i są zwolnione od podatku VAT (na mocy artykułu 122).

Pomimo zalet złota oraz mając na względzie, że kruszec nie podlega podatkowi od zysków kapitałowych, nie jest to lek na inflację zachodzącą w naszym kraju. Przykładem nierozwiązanych w ten sposób problemów jest chociażby Wenezuela.

Według analityków – dużo skuteczniejszą metodą jest np. inwestycja w nieruchomości. Przy niskich stopach procentowych spadają ceny kredytów hipotecznych, co z kolei przyczynia się do wzrostu cen za metr kwadratowy. Niezwykle prostym sposobem na inflację jest także wymiana środków na najstabilniejsze waluty – np. dolar amerykański, jen japoński i frank szwajcarski

Znajdź dla siebie najlepszą pożyczkę spośród

51 ofert
Sprawdź wszystkie ofertySprawdź

Wsyłając teraz wniosek pieniądze możesz otrzymać w 15 min!